06 lutego 2017

Gabik to kobieta

Wczoraj, ku mojemu zaskoczeniu odkryłam, że zachowuję się jak kobieta. Pojechałam do dwóch sklepów. Dosłownie. Ile może zając taki wyjazd? Dwie, ewentualnie trzy godziny z dojazdem do tychże sklepów i powrotem. Wyjechałam z domu o godzinie 11tej. Wróciłam po 19tej. Do tego za kierownicą zachowywałam się jak typowa baba. Naprawdę, moje umiejętności prowadzenia pojazdu mechanicznego spadły do poziomy zwykłej kobiety. Łącznie z parkowaniem na postoju dla taksówek. Aż dziwne, że mandatu nie dostałam. Tak samo poruszanie się po sklepach/chodnikach i innych takich. Ani Gabik nie wiedział, gdzie idzie, ani po co, ani co chce. Jednym słowem - katastrofa.

Mało tego, dzisiaj nie jest lepiej. Z tej rozpaczy robię sobie wolne. Żadnych nadgodzin w pracy. Żadnych fitnessów wieczorem. Idziemy z Wiedźmą na drinka. A co!

Nawet mnie za długo namawiać nie musiała.

21 stycznia 2017

Kula... śniegowa

Zawsze chciałam mieć kulę śniegowa. Z ładnym domkiem czy czymś takim. Niestety, w naszym pięknym kraju ciężko dostać takie coś. Głownie dlatego, że jeszcze ja mam wymagania, by było ładne. Też sobie wymyślam. Owszem, rynek jest przepełniony małymi, niedużymi kulami, teoretycznie śniegowymi, bo często jest tam po prostu brokat. Z brzydkimi, ze słabej jakość plastyku, domkami, koszmarnymi aniołkami czy innymi dziwnymi rzeczami. Szukałam nawet za granicą, ale nadal nigdzie nie znalazłam dużej kuli śniegowej. Do tego takiej, która by mi się podobała.

Mama Mufinka raz kupiła mi kulę. Małą, ale wyjątkowo ładną. Stoi sobie na półeczce, a ja ciągle szukam takiej dużej kuli. I w tym roku, pod choinkę [z lekkim opóźnieniem pocztowym] dostałam... kulę. No prawie.

Prawie, bo spełnia moje wymogi. Jest śliczna w środku. Ze śnieżkiem. Jest duża. I jest w słoiku! Uroczo to wygląda.







Niestety, w najbliższej okolicy takich nadal nie sprzedają. Prezent przyszedł do mnie z Japonii. A ja musiałam się nim pochwalić.


30 listopada 2016

Sucharki i kura

Wczoraj miałam "lekkie" problemy żołądkowe. Do tego stopnia, że pierwszy raz w życiu z takimi dolegliwościami poszłam do lekarza, oczywiście po tym, jak byłam w stanie podnieść się z łóżka [ewentualnie z podłogi w łazience]. Efektem wizyty jest L4 na całe 2 dni. Moje pierwsze L4 w tym roku. Ech...

Dzisiaj jest już dużo lepiej. Mogę patrzeć na jedzenie. Nawet to w internetach. Ale na śniadanie nie ryzykowałam i zjadłam sucharki. I tu zaczął się problem. Jadłam sucharki grzecznie, przy biurku [nie mam w pokoju stolika] i się nagle okazało, że cała podłoga jest w tych sucharkach. Stąd wniosek, że powinni dokładać do paczki sucharków odkurzacz w gratisie. A w wersji uboższej, może być kura. I tak szczerze mówiąc, to kura jest nawet lepsza i bardziej ekonomiczna. Najpierw wyje okruchy, a potem zrobi się z niej rosołek.